Minęło już około 3 tygodni, odkąd stałem się posiadaczem omawianej „30-stki”. Zanim kupiłem szkło, wiele się naczytałem. Pozytywnych jak i skrajnie negatywnych opinii nie brakuje w sieci. Nie miałem więc chyba innej opcji, jak przekonać się na własnej skórze, czy obiektyw jest w stanie dać choć zalążek tego co daje obiektyw o ogniskowej 50mm na pełnej klatce filmu / matrycy- a z nadzieją, że tak jest udałem się do pobliskiego sklepu sieci fotojoker.
Z góry zaznaczam, że nie będzie to test, a jedynie moja subiektywna opinia z użytkowania sprzętu. Obszerny opis i test omawianego obiektywu znajdziecie tu
.
Zakup
Szkła SIGMy z serii EX przyzwyczaiły już chyba wszystkich do tego, że nie należą do tanich. Nie są też przesadnie drogie, jak dedykowane szkła stało- ogniskowe producentów takich jak Canon, czy Nikon. Mowa tu oczywiście o szkłach podobnej jasności, a te zwykły osiągać ceny zawrotne, nieosiągalne wręcz dla początkujących fotografów.
Cena obiektywu w dniu zakupu- 1899zł brutto nie powala na kolana atrakcyjnością, ani też ilością zer. Jest, powiedziałbym standardowa w tej klasie. W tych pieniądzach dostajemy jednak, co jest bardzo miłym krokiem w kierunku klienta, obiektyw rzecz jasna, osłonę przeciwsłoneczną, dwa dekielki, i zapinany na zamek błyskawiczny futerał ochronny, który na pierwszy rzut oka spełnia swoje zadanie.
Budowa i jakość wykonania
Na temat budowy wewnętrznej, jak i zewnętrznej obszernie wypowiedzieli się już Panowie optyczni. Osobiście, nie byłem wielce zaskoczony. Sigma zwykła już wyjaśniać jakością wykonania, że trzymamy w ręku obiektyw serii EX. A jest to klasa najwyższa w obszernej gamie produktów SIGMy. Plastik z jakiego wykonana jest obudowa jest miły w dotyku, za sprawą jak myślę zatopionych w nim drobinek. Jest delikatnie szorstki, a sprawia wrażenie miękkiego, co jednych irytuje innych wprawia w zachwyt. Osobiście wolę gładki metal z jakiego wykonana jest moja L-ka.
Autofocus
Na tym polu SIGMa nie daje powodów do wielkiej radości. Autofocus mimo, że dość szybki i bardzo cichy to sprawia wrażenie nie pewnego. W moich testach potrafił pomylić się z prawidłową ostrością nawet w 5/5 przypadkach co jest po prostu nie dopuszczalne. Nie jestem pewien, czy wina leży po stronie body ( EOS 50D ), czy samego obiektywu. Tendencja do losowego doboru odległości jest o tyle uciążliwa, bo nie możliwa do skorygowania mikro- regulacją z poziomu samego aparatu.
Obraz
Pierwsze wrażenie – bezcenne. Dla tych którzy mieli okazję fotografować sprzętem analogowym i standardową 50-tką, będzie to powrót do korzeni. Plastyka obrazu jest fantastyczna.
Widzenie świata przez obiektyw jakby bardziej zbliżone do tego co widzimy okiem, przez co ( tak myślę ) obrazy wyrysowane tym szkłem sprawiają tyle radości. Sigma daje dość ciepłe kolory, dość nie naturalnie ciepłe w moim odczuciu w porównaniu do EF 17-40mm, czy EF 50mm które również posiadam. Kontrast jest bardzo przyjemny, a ostrość obrazu nie powinna budzić większych zastrzeżeń już od przysłony 2, no może poza brzegiem obrazu który nie daje już tej ostrości co centrum kadru. Winieta, przy małych wartościach przysłony jest dość duża, co dla jednych będzie wadą, a dla innych zaletą- od wartości przysłony 2, praktycznie nie zauważalna.
Ogólne wrażenia i podsumowanie
Powiem Wam szczerze. Zakochałem się w tym szkle od pierwszego wejrzenia. Fotografowanie nim sprawia mnóstwo radości. Widzenie świata przez wizjer zachęca do eksperymentowania z głębią ostrości. Obraz jest bardzo plastyczny i miły w odbiorze. Gdyby nie problem z autofocusem pewnie nie ośmieliłbym się narzekać w ogóle. Mam wielką nadzieję, że to tylko przypadłość nielicznych egzemplarzy.
Po tych, choć krótkich, to bardzo miłych chwilach spędzonych z SIGMą zdecydowałem się / zdeterminowałem do przejścia na pełną klatkę i pisząc ten artykuł jestem już w posiadaniu pełno- klatkowego EOSa 5D. Teraz 50-tka nie potrzebuje już alternatywy, ale przydałby się jakiś obiektyw portretowy, ale o tym później
Peace!






Najbardziej zazdroszczę 5d, he he, Niech dobrze służy!
))
bardzo ciekawe, dzieki