Przechadzając się po Cziozkowym ogrodzie uwagę moją zwrócił ten jakże piękny, jaskrawo- czerwony szkodnik. Wylegiwał się na mokrym liliowym liściu ( co gorsza, z zamiarem, wedle swej natury schrupania swojego legowiska ).
Pogoda niezbyt dopisuje, stąd leniwy tryb życia wszelkich owadów. Daje to jednak pole do popisu nam, chcącym uwiecznić te małe ruchliwe stworzonka.
To co mnie szczególnie urzekło i zaciekawiło, to reakcja Poskrzypki na zbliżający się obiektyw. Poskrzypka skrzypi
, skąd ( jak się później dowiedziałem ) jej nazwa. Owad ten posiadł zdolność wydawania z siebie ostrzegawczego skrzypu poprzez pocieranie ostatnich segmentów odwłoka. Ostrzegawczego nie dla parady. Płyny ustrojowe tego szkodnika, jak i większości stonkowatych, jest podobno silnie trujący.
Do sfotografowania owada użyłem obiektywu o ogniskowej 50mm i dwóch pierścieni pośrednich, oddalając w ten sposób obiektyw o 56mm w stosunku do jego normalnej pozycji. Dało to odwzorowanie mniej więcej 1:1 na pełno- klatkowej matrycy.
Peace!



Robaczek-sraczek
– fajny jest, nadaję mu imię Jerry Reed „Red The Skrzypek”
Peace!
Cziozkowy ogród
Po tym sformułowaniu czytałam już bardzo leniwie tak mi to ciepło zabrzmiało…