Pierwsza lampa błyskowa, pierwszy kabel PC i pierwsze podrygi w temacie off-shoe. No bo przecież samo czytanie bloga grupy strobist nie wystarczy!
Było piękne grudniowe popołudnie, kiedy to postanowiłem zabrać moją ukochaną na kilka fotek. Zamówiona na allegro lampa błyskowa leżała w domu już dwa dni i aż się prosiła żeby zabrać ją gdzieś ze sobą i wreszcie dać szansę „zabłysnąć”.
Na pierwszą lampę nie chciałem wydawać zbyt dużo, miała służyć głównie pierwszym eksperymentom i nauce techniki przyuważonej z wspomnianego wcześniej blogu strobistów. Wybór padł na REVUE 260 T, za cenę, uwaga – 30zł ! Lampa używana, jednak w doskonałym stanie technicznym. Oczywiście żadnej automatyki w połączeniu z nowoczesnym body, ale za to ile frajdy podczas zabawy z lampą w trybie manualnym. Zaraz po otrzymaniu przesyłki skonstruowałem jeszcze mały, kartonowy softbox, oraz nasadkę gobo które również przyniosły wiele pożytku i zabawy w tej sesji.
Lampa na tych zdjęciach była wyzwalana za pomocą krótkiego kabla PC, z maksymalnym zasięgiem wyciągniętej ręki. Niestety, brakowało trochę możliwości ustawienia mocy palnika w manualnym trybie, więc posiłkowałem się czasem trybami automatycznymi, które w starych konstrukcjach działają prawie za każdym razem inaczej.
Po zdjęciach, czas na gorącą herbatę i przegląd RAW-ów. Przyznam szczerze, byłem mile zaskoczony, zresztą zobaczcie co z tego wyszło.


„Off shoe” to jest to
Cześć Tomku!
Pozwoliłam sobie zajrzeć…
Ależ masz fajną żonę! Jeżeli jest tak mądra, jak ładna i sympatyczna, to jesteś prawdziwym szczęściarzem
Pozdrawiam serdecznie Was oboje. Marcelina
Też bawię się w strobistowanie. Zapraszam do wspolpracy